Bąkiewicz chciał „chronić” Nawrockiego. Niespodziewana reakcja Pałacu Prezydenckiego
Pod koniec maja tego roku strażacy otrzymali zgłoszenie w sprawie pożaru w mieszkaniu, które należy do Karola Nawrockiego i jego rodziny. Lokal mieści się w Gdańsku. Przedstawiciele służb, działając według wytycznych, wyważyli drzwi. Wkrótce okazało się, że zupełnie niepotrzebnie – był to fałszywy alarm. Mundurowi bez sensu postawieni zostali na nogi.
W sprawie tej oświadczenie wydała później Państwowa Straż Pożarna. PSP otrzymała krótką wiadomość tekstową (SMS), która „wskazywała na możliwość wystąpienia pożaru w mieszkaniu oraz zagrożenia życia osób znajdujących się wewnątrz”. „Następnie wpłynęło kolejne zgłoszenie dotyczące nagłego zatrzymania krążenia” – informowało biuro prasowe.
Niedługo później Robert Bąkiewicz – były prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości – gościł w studiu Telewizji wPolsce24. Wyraził opinię, że funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa „nie dają poczucia bezpieczeństwa prezydentowi”. – Dlatego, jako Ruch Ochrony Granic, będziemy zabezpieczali Belweder. Będziemy tam wystawiali swoje grupy – zapowiadał. Na platformie X pisał natomiast o „patrolach”, które będą trzymały rękę na pulsie – wskazywał ponadto, że ludzie pełnić będą w Warszawie „warty”.
Jest stanowisko Pałacu Prezydenckiego. „Kancelaria nie zwracała się z prośbą o podejmowanie działań”
Dziennik „Fakt” zwrócił się do Kancelarii Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej z prośbą o komentarz ws. inicjatywy ROG.
Przedstawiciele gabinetu głowy państwa zapewnili, że Nawrocki „wysoko ocenia profesjonalizm funkcjonariuszy SOP odpowiedzialnych za bezpieczeństwo jego, jego rodziny oraz obiektów pozostających pod ochroną tej formacji”.
W oświadczeniu podkreślono, że Pałac Prezydencki „nie zwracał się do żadnych organizacji społecznych ani ruchów obywatelskich o podejmowanie działań związanych z ochroną Prezydenta RP lub obiektów pozostających w dyspozycji KPRP”.